uniGENDER 1/2010 (5)
TEMAT NUMERU: Gender w praktyce badawczej. Zbiór pokonferencyjny
Metodologie
Interpretacje
(Re)inkarnacje
|
Obca ofiara – figura prostytutki obozowej i jej wyparcie w dyskursie postholocaustowym
Joanna Ostrowska
tekst w zmienionej formie ukazał się w antologii: Auschwitz i
Holocaust. Dylematy i wyzwania polskiej edukacji, red. P. Trojański, Państwowe Muzeum Auschwitz-Birkenau, Oświęcim
2008.
STRESZCZENIE. W artykule, autorka bada
zjawisko prostytucji w obozach koncentracyjnych podejmując próbę
dekonstrukcji kluczowego dla dyskursu postholocaustowego pojęcia
„ofiary”. Analizując towarzyszące mówieniu o
zjawisku prostytucji obozowej mechanizmy tabuizacji i stygmatyzacji,
zwraca uwagę na wiążący się z nimi gest wykluczania ze wspólnoty
ofiar grup niechcianych, niestosownych, problematycznych. Tekst
pokazuje, w jaki sposób dyskurs przeszłości jest wytwarzany
pod kontrolą strażników zbiorowej pamięci i jak pamięć, oddana
w ręce pokrzywdzonych modelowana jest poddawane ideologizacji
mechanizmy kontrolujące jej „czystość”.
SŁOWA KLUCZOWE: dyskurs postholocaustowy, obozy koncentracyjne, prostytucja, kategoria
„ofiary”
Nie ma nic bardziej fałszywego niż prosty podział na czarne i białe1)
Benedykt Kautsky
Ofiara
Po zakończeniu II Wojny Światowej nastąpiło bardzo ciekawe zjawisko kształtowania się pojęcia/kategorii
ofiary, szczególnie w odniesieniu do wszechobecnej Zagłady. Raul Hilberg w swojej książce
Sprawcy. Ofiary. Świadkowie (2007: 272-79) koncentruje
się jedynie na „ocalałych Żydach”, mimo wszystko jego
analiza tamtej sytuacji może być adekwatna także do innych
narodowości. Przede wszystkim wystąpiła hierarchizacja ocalałych.
Kategoriami decydującymi o przynależności do określonej grupy ofiar
były: stopień ryzyka i rozmiar cierpienia (Hilberg, ibidem: 273). W
takiej sytuacji wszyscy ci, których nie dotknęły
prześladowania zostali wyrugowani z nowopowstałego pojęcia ofiary
Holocaustu/ofiary wojny.
Podobnie sytuacja wyglądała w Polsce,
zmienne były jedynie wyznaczniki hierarchizujące. W tym przypadku
decydowała postawa obywatelska w czasie zbrojnego konfliktu oraz
nastawienie patriotyczne. Na przykładzie byłych więźniów obozu
Auschwitz-Birkenau (podobnie zresztą w Sachsenhausen) „awangardę”
ocalałych stanowili więźniowie polityczni, tzw. czerwone trójkąty,
którzy znaleźli się w obozie ze względu na swoje poglądy i
patriotyczną postawę zwalczającą nazizm. W konsekwencji więźniowie
polityczni zaczęli piastować funkcję strażników pamięci, ze
względu na swoją „szczególną wiedzę” na temat
funkcjonowania obozów śmierci i sam fakt, iż byli
bezpośrednimi świadkami i uczestnikami tamtych wydarzeń (Hilberg,
ibidem) 2).
Z czasem mechanizm hierarchizacji obejmował coraz szersze grupy ofiar II Wojny Światowej3).
Kategoria narodowościowa doprowadziła do długotrwałych sporów pomiędzy Polakami i Żydami4), które w pewnym momencie osiągnęły poziom absurdu i „rozbijały” się o pytania w stylu: kto bardziej cierpiał? Czy liczba ofiar przekłada się na poziom cierpienia? Z czasem pojawiły się też odmienne struktury pamięci/zapamiętywania, które tworzyły nowe
dyskursy zagłady, „mianując” każdorazowo nowego bohatera w zależności od pochodzenia5).
Z drugiej strony pojawiło się zjawisko wyrugowania innych ofiar narodowego socjalizmu, których cierpienie nie było związane z rasizmem, nacjonalizmem, czy kwestiami politycznymi. Ten mechanizm jest widoczny na przykładzie kategorii więźniów asocjalnych i homoseksualistów, czyli tzw. czarnych i różowych trójkątów. Więźniowie asocjalni, w większości przypadków znaleźli się w obozach w wyniku „czystek” przeprowadzanych przez policję i SS. Do tej grupy więźniów zaliczano bezrobotnych, żebraków, alkoholików, ludzi „leniwych”/niepracujących, włóczęgi oraz lesbijki i prostytutki. Kategoria „asocjalni” istniała już od roku 1938. W samych obozach koncentracyjnych grupa ta przede wszystkim nie wykazywała zespolenia, w przeciwieństwie do innych grup
mniejszościowych. Prawdopodobnie powodem tego stanu rzeczy była ogromna różnorodność tej sztucznie stworzonej „mniejszości”.
W hierarchii obozowej do roku 1940 asocjalni stali najniżej i byli narażeni na ciągłe ataki ze strony współwięźniów oraz załogi obozowej SS. Do grupy asocjalnej zaliczano także homoseksualistów, którzy w obozie otrzymali osobny znaczek: różowy trójkąt. W społeczności obozowej władze starały się ich izolować od reszty „Kolonii”. Uważano, że ich „choroba” rozprzestrzenia się jak „dżuma”. Homoseksualne kobiety skazywano za niemoralność, bądź rzekomą prostytucję i zaliczano także do grupy asocjalnych. Uważano, iż kobieta stworzona z natury tylko do reprodukcji, nie może odczuwać przyjemności seksualnej. W takiej sytuacji, ze względu na „słabość moralną” kobiet można było przeprowadzić reedukację lesbijek w czasie pobytu w obozie.
Z istnieniem tych grup więźniów, a następnie ofiar łączą się dwa podstawowe zjawiska, które kształtują ich
wizerunek w dyskursie postholocaustowym. Zarówno homoseksualiści, lesbijki, prostytutki (przymusowe) nie wpisują się w
powszechnie obowiązującą hierarchie ocalałych. Ich istnienie było i jest tabuizowane i stygmatyzowane, paradoksalnie także po wojnie.
Funkcjonowanie obu mechanizmów chciałabym prześledzić na przykładzie figury obozowej prostytutki pracującej przymusowo w tzw.
puffie.
Tabuizacja i stygmatyzacja zjawiska
Tabuizacja zjawiska prostytucji w obozach koncentracyjnych, jako pracy przymusowej opiera się przede wszystkim na powszechnym przekonaniu o „dobrowolności” wyboru w sytuacji werbowania kobiet do Sonderbau (obozowego domu publicznego, inaczej puffu). W dyskursie powojennym powszechna stała się dyskryminacja kobiet – przymusowych prostytutek, która polegała na odbieraniu im statusu ofiary. Cierpienie tych kobiet nie skończyło się wraz z wyzwoleniem obozu, w wielu przypadkach zostały one całkowicie „usunięte” z powszechnej świadomości. Do
roku 1990 losy byłych nazistowskich prostytutek stanowiły „białą plamę” w historii Holocaustu. Sytuacja zmieniła się wraz z publikacją książki Christy Paul, która stanowiła trzy wywiady z byłymi prostytutkami obozowymi, które nareszcie odważyły się zabrać głos. Dodatkowo na początku 1991 roku głośna stała się sprawa tzw. comfort girls, kobiet które były masowo zmuszane przez Japończyków do prostytuowania się w okresie II Wojny Światowej.
Mit „dobrowolnego meldunku” (freiwilige Meldung) został stworzony przez Nazistów jeszcze w latach czterdziestych. Nazywanie zjawiska przymusowej prostytucji przymiotnikiem „dobrowolny” w obliczu panującego terroru, przemocy i hierarchizacji społecznej jest czystą perfidią. Paradoksalnie tego typu nazewnictwo zostało przejęte przez wielu więźniów, nie tylko płci męskiej, co automatycznie
nasuwało negatywne konotacje związane ze statusem „prostytutki”. SS wypracowało strategię „dobrowolnego wyboru” w kilku z
góry określonych celach. Przede wszystkim liczono na zgłoszenia byłych prostytutek i wiązano nadzieję z utworzeniem komand „fachowej siły roboczej”. Dodatkowo uważano, iż dzięki temu więźniowie obozów nie będą mieli żadnych moralnych oporów, aby odwiedzać puff. Wydzielając nową kategorię kobiet, naziści wspierali brak solidarności wśród więźniarek, podsycając zazdrość i podejrzenia, podtrzymując kolejny mit „luksusowego życia prostytutki”. Tego typu mechanizmy doprowadziły do powszechnego przekonania, iż kobiety pracujące w burdelu są uprzywilejowane, nie należą do społeczności obozowej (często brak numerów) i nie są ofiarami władzy Trzeciej
Rzeszy.
Mimo powszechnej nienawiści i pogardy pojawiają się także inne stanowiska wyrażające przede wszystkim zrozumienie tamtej sytuacji oraz podkreślające element przymusu i przemocy: Nic dziwnego, że niektóre więźniarki brały na siebie także to ostatnie poniżenie, aby uniknąć piekła.(wypowiedź byłego więźnia Manfreda Schiffko-Pungartnika), (Paul, 1994:88).
Część kobiet nie miała pojęcia, do jakiego komanda jest rekrutowana. Byli więźniowie wspominają, iż w rzeczywistości obozowej rozkaz był rozkazem. SS-man nie przyjmował do wiadomości odmowy; nie można było stawiać żadnych pytań, podejmować samodzielnie żadnej
decyzji. Wiele więźniarek nie potępiało kobiet pracujących w puffach przede wszystkim dlatego, iż same nie wiedziały, jak mogłyby się
zachować w danej sytuacji. Rzeczywistość obozowa była zupełnie inną rzeczywistością, w której panowały inne zasady, a najważniejsza z nich brzmiała: przetrwać.
Kiedy dzisiaj nasi ludzie kręcą trochę nosem, wtedy mówię, często to mówię: „Trzymaj buzie na kłódkę. Nie wiem, czy jeśli tobie by to zaproponowano, czy byś tego nie zrobiła6).
Najczęściej jednak „usprawiedliwia się” byłe prostytutki, wspominając fałszywe obietnice, którymi SS „przekupywało” kobiety, aby zgłosiły się do danego komanda. Przede wszystkim obiecywano wolność po sześciu miesiącach służby w burdelu; ratunek przed śmiercią, szansę na uratowanie (ze względu na lepsze warunki życiowe). Ogólnie rzecz biorąc dobrowolne zgłaszanie się do Bordellkomanda było mile widziane przez załogę SS. Rekrutacji dokonywano bardzo często na najcięższych blokach, gdzie panowały bardzo złe warunki oraz w najgorszych
komandach, w których praca prędzej, czy później oznaczała śmierć. W tej sytuacji SS bazowało na mechanizmie „dobrowolnego meldunku”, dając nadzieję na uratowanie życia. Wiele młodych, niedoświadczonych więźniarek rekrutowano do puffów
właśnie w taki sposób, ponieważ nie miały one pojęcia, co oznacza werbunek i jakie panują zasady w obozie. Brak jakiejkolwiek pomocy, rady, strach „pomagały” w podjęciu decyzji.
Nie ma mowy o dobrowolności w wyborze Bordellkomanda przede wszystkim w momencie, kiedy porównamy tę sytuację np. z sytuacją więźniów funkcyjnych, czy więźniów pracujących w Sonderkomandach. Wyżej wymienione przypadki przekonują jedynie, iż „dobrowolny meldunek” jest tylko mitem stworzonym po to, aby upokorzyć i potępić kobiety tam „zatrudnione”. Tabuizacja i stygmatyzacja zjawiska opierająca się na wyżej opisanym micie nie uznaje stanowiska, iż prostytucja w nazistowskich obozach koncentracyjnych polegała na
wymuszonych stosunkach seksualnych i traktowaniu kobiety jak przedmiotu – dobra publicznego. Negatywny stosunek do kobiet „pracujących” w obozowych burdelach utrzymuje się w opinii publicznej dzięki zeznaniom świadków, mężczyzn, którzy jako pierwsi zaczęli o tym mówić, bardzo często w negatywnym sensie. Z drugiej strony ogromny wpływ na ocenę moralną byłych nazistowskich prostytutek ma szeroko rozpowszechniana literatura wspomnieniowa, która przed długi okres czasu kształtowała opinię publiczną.
Wszystkie wyżej wspomniane negatywne przykłady stosunku współwięźniów do byłych prostytutek są dowodem na przejmowanie przez część ofiar dyskursu nadzorców, który uprzedmiotawiał kobiety – prostytutki i innych więźniów asocjalnych. Potwierdza to jedynie fakt, iż większość więźniów, którzy odwiedzali burdele nie przyznaje się do tego, podtrzymując, iż byli tylko obserwatorami. Istnieje więc bardzo mała ilość męskich wywiadów (rozmów z bezpośrednimi świadkami), a cały dyskurs powojenny opiera się w dużej mierze na zeznaniach „obserwatorów”.
Dyskurs postholocaustowy
Strach przed przerwaniem milczenia dotyczy jednak przede wszystkim kobiet, które pracowały w puffach. Pierwsze
wywiady przeprowadzono na początku lat 90’ (Christa Paul i Reinhold Kassing). Następnie w roku 1991 telewizja japońska zrobiła reportaż na temat przymusowej prostytucji w Trzeciej Rzeszy7). Tabuizacja zjawiska prostytucji w obozach podtrzymała dystans do więźniów asocjalnych wśród byłych ofiar, który opierał się na homofobii i przekonaniu o niemoralnych zachowaniach w tej grupie więźniów. Więźniowie polityczni, którzy najmocniej po wojnie walczyli w obronie pamięci ofiar, twierdzili iż dopuszczenie do tej grupy więźniów z czarnym trójkątem zepsuje wizerunek ofiary w opinii publicznej. „Trójkąt nadal obowiązywał” (element stygmatyzacji), tylko że po wojnie dostrzegali go także byli więźniowie. Byłe prostytutki były traktowane jako amoralne, homoseksualizm uważano za odstępstwo od normy i chorobę (szczególnie potępiano lesbijki, jako osoby „odpychające”). Z drugiej strony odmawiano tym grupom więźniów statusu ofiar, ponieważ uważano, iż stanowili on kategorie uprzywilejowane. Panowała powszechna dyskryminacja i potępienie podtrzymywane głównie przez więźniów politycznych. „Polityczni” uważali, iż burdel był instytucją mającą na celu osłabienie moralne więźniów i propagowali otwartą nienawiść nie tylko do samego systemu, lecz także
do kobiet pracujących w tych komandach. W latach pięćdziesiątych w byłych obozach Sachsenhausen i Buchenwald byli więźniowie odwiedzający burdele przepraszali za tego typu zachowania, ponieważ jeszcze w czasie wojny otrzymywali społeczne „nagany” od współwięźniów (byli wykluczani ze społeczności obozowej).
Po wyzwoleniu „Sonderbau”(…) zostały nie tylko zignorowane, lecz także często „wycięte”. Miejsca wydarzeń stały się nierozpoznawalne, jako rzeczowa realizacja tabu8).
W roku 1961, w czasie przygotowań do otwarcia miejsca pamięci Sachsenhausen zniszczono barak, w którym znajdował się puff.
Podobnie sytuacja wyglądała w obozie w Dachau. Tego typu działania miały na celu utrzymanie „czystości” w dyskursie byłych ofiar obozów koncentracyjnych, poprzez cenzurę wspomnień. Doprowadziło to do powstania fałszywego obrazu życia w obozie, które od tego czasu zostało pozbawione jakichkolwiek przejawów ludzkiej seksualności.
W latach dziewięćdziesiątych pojawiły się pierwsze wzmianki dotyczące tego zjawiska w poszczególnych miejscach pamięci na terenie Niemiec, co było przede wszystkim związane z pierwszymi przeprowadzonymi wywiadami z byłymi prostytutkami. W roku 2005 w czasie otwarcia nowej wystawy Muzeum w Sachsenhausen, różnych spotkań oraz powstania centrum naukowego bardzo wyraźnie zaznaczono istnienie puffu
w tym obozie oraz w innych obozach koncentracyjnych.
Zupełnie inaczej wyglądała sytuacja w byłym obozie w Mauthausen, który jako miejsce pamięci do lat siedemdziesiątych „uznawał” za ofiary nazizmu tylko więźniów politycznych z Niemiec i Austrii. Po roku 1970 do grupy ofiar włączono osoby pochodzenia żydowskiego, Sinti i Roma; homoseksualistów i ogólnie kobiety. W tamtym momencie przemilczano jeszcze kwestię prostytutek jako pracownic przymusowych. Dopiero 7 maja 2006 roku, w czasie obchodów rocznicy wyzwolenia obozu przyjęto motto: Kobiety i dziewczęta jako więźniarki
Mauthausen i włączono kobiety jako ofiary nazistowskiej władzy do ogólnie panującego dyskursu, zaznaczając także istnienie prostytutek (rehabilitując je).
Od roku 1990 trwa „walka” o przyznanie statusu ofiar byłym prostytutkom obozowym oraz wymazanie z powszechnej pamięci etykietki Dirne/Hure, która przylgnęła do tych kobiet jeszcze w czasie wojny. Próba rehabilitacji opiera się także na badaniach naukowych, które do roku 1990 były przesiąknięte tabu. Naukowcy unikali rzeczowego opisu zjawiska, panował strach przed publikowaniem wywiadów,
co dodatkowo podtrzymywało „milczenie”. Zmiana nastąpiła przede wszystkim pod wpływem rozwijającego się w Niemczech ruchu kobiecego, który walczył z ogólnie panującą dyskryminacją także w tej kwestii. W latach siedemdziesiątych pojawiły się także pierwsze filmy fabularne dotykające problemu seksualności w obozach koncentracyjnych, co wpłynęło bardzo mocno na opinię publiczną i jej wiedzę na ten temat. „Zapomniane ofiary” powróciły do powszechnego dyskursu także dzięki projektom oral history, które przede wszystkim kładły nacisk na wywiady z byłymi więźniarkami, weryfikując wcześniej ustalone fakty.
W Polsce kwestia burdeli w obozach koncentracyjnych do dziś pozostaje w sferze tabu. Polskie kobiety, byłe więźniarki, byłe prostytutki nadal milczą, ponieważ nasza kultura wyklucza je z dyskursu ofiar, wręcz posądzając bardzo często o kolaboracje9). Generalnie to zjawisko zostało „zapomniane”, wycięte z poholocaustowego dyskursu. Robert Sommer twierdzi, iż status ofiary dla prostytutki przymusowej nie pasuje do ogólnie przyjętego narodowego poglądu na temat byłych więźniów obozowych. W
Niemczech proces „przepracowywania” tego zjawiska rozpoczął się na początku lat dziewięćdziesiątych, w Polsce cisza trwa nadal. Oprócz więźniów milczą także naukowcy, co sprawia, że zjawisko prostytucji nie stanowi w Polsce do dziś przedmiotu badań10).
Od roku 2005 jako studentka, następnie doktorantka Katedry Judaistyki UJ prowadzę badania dotyczące prostytucji jako pracy przymusowej w
Polsce w trakcie II Wojny Światowej. Podstawą mojej pracy są badania zjawiska przymusowej prostytucji w obozach koncentracyjnych. Na dzień
dzisiejszy nie udało mi się zrobić żadnego wywiadu z byłą, przymusową prostytutką.
Bibliografia
Helga Amesberger (2004) Auer Katrin, Halbmayr Brigitte, Sexualisierte Gewalt. Weibliche Erfahrungen in NS-Konzentrationslagern, Wien: Mandelbaum Verlag
Raul Hilberg (2007) Sprawcy. Ofiary. Świadkowie. Zagłada Żydów 1933-1945, przeł. J.Giebułtowski, Centrum Badań nad Zagładą Żydów, Warszawa: Wydawnictwo Cyklady
Hanna Krall (1989) Zdążyć przed Panem Bogiem, Kraków
Herman Langbein (1994) Ludzie w Auschwitz, przeł. J. Parcer, H. Jastrzębska, Oświęcim: Wydawnictwo Państwowego Muzeum Oświęcim-Brzezinka
Christa Paul (1994) Zwangsprostitution. Staatlich errichtete Bordelle im Nationalsozialismus, Berlin: Edition Hentrich
Robert Sommer (2006) Die Haftlingsbordelle im KZ-Komplex Auschwitz-Birkenau. Sexzwangsarbeit im Spannungsfeld der NS-„Rassenpolitik“ und der Bekaempfung von Geschlechtskrankenheiten, [w:] A.Jah et al. (Hg.), Nationalsozialistische Lager. Neue Betraege zur NS-Verfolgungs- und Vernichtungspolitik und zur Gedenkstaettenpaedagogik, Muenster: Verlag Klemm&Oelschlaeger
Przypisy
1)
Wypowiedź jednego z byłych więźniów obozowych. H.Langbein, Ludzie w Auschwitz, przeł. J.Parcer, H.Jastrzębska, Wydawnictwo Państwowego Muzeum Oświęcim-Brzezinka, Oświęcim 1994, s. 84.
2)
Kto tam nie był, nie potrafi sobie wyobrazić, jak to jest.
3)
W tym miejscu warto zwrócić uwagę na powstanie pojęcia
zapomnianego Holocaustu, które odnosi się np. do Sinti
i Roma. W ciągu ostatnich lat pamięć zagłady stała się istotnym
składnikiem tożsamości romskiej, dzięki czemu w dyskursie
postholocaustowym coraz częściej zaczęto przypominać o tej grupie
ofiar. Wyżej wspomniane pojęcie odnosi się także do zagłady Ormian z
początku XX w (1915-1916).
4)
W tym przypadku mam przede wszystkim na myśli debaty dotyczące
Auschwitz z lat dziewięćdziesiątych, m.in. sprawy krzyży na
żwirowisku oświęcimskim. W szerszym kontekście ta wypowiedź
nawiązuje do zjawiska rewizjonizmu holocaustowego.
5)
Na uwagę zwraca również fakt istnienia bardzo ścisłego,
binarnego podziału na „dobrych” i „złych”
także w kręgu ofiar. Owa binarność jest również dostrzegalna
na przykładzie ofiar getta:
H.Krall,
Zdążyć przed Panem Bogiem, Kraków
1989, s.
40.
6)
H.Amesberger, K.Auer, B.Halbmayr, Sexualisierte
Gewalts. Weibliche
Erfahrungen in NS-Konzentrationslagern, Mandelbaum
Verlag, Wien 2004, s. 109.
7)
Japońska dziennikarka K.Ikenaga była autorką tego reportażu,
ponieważ w tamtym okresie w Japonii to był bardzo gorący temat.
Wtedy odbywały się gorące protesty koreańskich kobiet zmuszanych do
prostytucji przez Japończyków w czasie II Wojny Światowej
(ambasada japońska w Korei).
8)
Ch.Wickert, Tabu Lagerbordell. Vom Umgang mit der Zwangsprostitution nach 1945, red.
I. Eschebach, S. Jacobeit, S. Wenk, Gedachtnis und Geschlecht. Deutungsmuster in Darstellungen des
nationalsozialistischen Gonozides, Campus Verlag, Frankfurt/New York 2002, s. 55.
9)
Bardzo ciekawe zjawisko związane z wizerunkiem kobiety w czasie
zbrojnego konfliktu, które nazywam tzw. „kolaboracją
poprzez ciało”. Kobieta utrzymująca stosunki seksualne z
wrogiem, bez względu na istnienie elementu przymusu jest
automatycznie uznawana za sprawcę, za wroga.
10)Tak
samo Blok 24a nie ma miejsca w twardym, upolitycznionym wizerunku
cierpienia i masowych mordów w obozie macierzystym Auschwitz.
|